Pan Zalewski w Uważam Rze o dezinformacyjnych prognozach pogody. Oczywiście, im dłuższy okres prognozowania, tym prognoza jest mniej dokładna.

A ja nosze się od jakiegoś czasu z porównaniem meteorologii i ekonomii.

Teoretycznie,  można przewidwać pogodę w długim okresie ze stuprocentową trafnością. Wystarczy zmierzyć temperaturę (energię kinetyczną ?) i kierunek ruchu każdej cząsteczki powietrza. Pomiary przetwarzać za pomocą liczydła. Kilka prostych wzorów. Cząsteczki albo będą się nawzajem przyspieszać albo spowalniać. Określimy wtedy kierunek i siłę wiatru. Należałoby uwzględnić jeszcze energię z zewnątrz układu: słońce, wnętrze ziemi, oceany.

Dużo tego. Za dużo. W rzeczywistości ani nie da się zmierzyć, ani przeliczyć. Dlatego mierzy się parametry nie pojedynczych cząsteczek powietrza tylko grup w wybranych miejscach na ziemi. Nie może to być dokładne. A im dłuższy okres prognozy tym mniejsza trafność.

Przyjrzyjmy się ludziom. Czy jest możliwe prognozowanie ludzkich zachować tak jak prognozuje się pogodę. Fakty po faktach, po sporcie, po prognozie pogody, reklama. A teraz: prognoza ekonomiczna (czyli co ludzie jutro zrobią z tym co mają). Wychodzi miła pani i mówi: "w sobotę w Chińczycy będą kupować akcje spółek energetycznych, kurs wzrośnie o 0,5%, w Izraelu zdrożeje woda, w Polsce 1200 osób wyemigruje do Niemiec" (to CNN, bo prognoza światowa).

Z ludźmi jest trochę łatwiej niż z cząsteczkami powietrza, ale i trudniej. Łatwiej, bo ludzi jest zdecydowanie mniej. Wydawałoby się, że ludzkie zachowania łatwiej zmierzyć. Ale ludzie mają mózgi. A w mózgach drugi świat o stopniu skomplikowania  o wiele większym niż świat cząsteczek. Cząsteczki powietrza nie marzą, nie kochają, nie mają nadziei, nie nienawidzą, nie kierują się modą, więzami krwi, nie miewają fantazji ani depresji, nie wpadają w panikę.

Ekonomiści (mikro) uparcie próbują wtłoczyć ludzkie  zachowania w matematyczne wzory i w ten sposób przewidywać zachowania ludzi. W krótkim, bardzo krótkim krótkim okresie coś tam się udaje. W długim niewiele. Nie wierzcie ekonomistom, oni na przykład od stuleci nie potrafią wyjaśnić co to jest "wartość". Wierzcie psychiatrom.

PS

Natomiast ekonomiści makro - ci co to badają caaałą gospodarkę, to hochsztaplerzy ściśle współpracujący z gangami zdzierców, które nazywa się rządami. Ekonomiści ci twórczo, naukowym językiem uzasadniają niecne działania swoich mocodawców (na przykład, że niska inflacja jest korzystna dla gospodarki, he he). 

Możecie spotkać się też z terminem "stosunki międzynarodowe". Tu chodzi o to jak bez użycia armii, wyzyskać obywateli kraju w którym się nie rządzi.